Kategorie: Wszystkie | A-Files | Pan Szafa | covers | love
RSS
sobota, 08 września 2018

Był sobie taki facet, nazywał się Burt Reynolds. Był jednym z bohaterów mojego dzieciństwa, dlatego tylko, że na drzwiach szafy miałam plakat z City Heat, z nim i Eastwoodem.

Będzie zapamiętany tylko jako mistrz kierownicy, który ucieka.
Niesłusznie. Powinien zostać zapamiętany jako najbjbardziej pechowy aktor świata. Napisałabym chętnie najbardziej
głupi, ale zbyt wiele mam do niego sentymentu. Ilość wielkich ról, z których zrezygnował, a które z
finalnych odtwórców uczyniły królów kina, jest dłuższa niż bibliografia Żeromskiego. Dość powiedzieć, że po Connerym odmówił zagrania Bonda, nie chciał byc Hanem Solo, nie chciał Lotu nad kukułczym gniazdem...


A pech jego zaczął się już wtedy, gdy jako przystojny, ale bardzo jeszcze młodziutki mężczyzna poznał w barze piękną, starszą od siebie kobietę. O seksownie zachrypniętym głosie. Pili sporo, flirtowali, aż pani zaproponowała mu wspólne spędzenie nocy. Był tak młody i nieśmiały, że odmówił i uciekł. Później dowiedział się, że miał okazję spędzić noc z Gretą Garbo...
I po tym paśmie fatalnych, śmiesznych filmów, długów, popełnianych na wszelkich polach głupot zjawia się Quentin Tarantino i bierze go do filmu. Jak zwykle podobno ostatniego.

I oczywiste jest, że w końcu swego życia Burt Reynolds  przejdzie do historii kina. Tarantino zrobi z nim to, co zrobił z muminkiem Travoltą i zombiakiem Russelem - da mu nowe życie. I ten biedak, ten wspaniały, próżny, stary, głupi człowiek w tym akurat momencie umiera. Pech od początku do śmierci,  jakby z oślego uporu. Nie do uwierzenia.

cityheat18408movieposter.1038

I za to też będę go z czułością wspominać, gdy wszyscy inni o nim zapomną.

IMG_20180819_202653_860

08:47, fefone , love
Link Komentarze (1) »
środa, 05 września 2018

Po mądrym wpisie Beaty Stasińskiej na fb, który pozwolę sobie zacytować "Jeden geniusz krytyki wrzucił książkę Marii Stauber do pudła z napisem ksiazki na plaże, drugi został specjalista od żydowskiego kiczu. Obu zabrakło zwykłej empatii. I wiedzy. Rozne są sposoby żegnania się z najbliższymi, na których wojna wywarła trwałe piętno. Jedni jak Rozewicz piszą poemat, inni jak Maria Stauber odbywaja ostatnia rozmowę ze swoją matka, ratując od zapomnienia historie dwóch polskich (zrządzeniem losu polskich) Żydówek, które wraz z rodzinami zapłaciły najwyższa cenę asymilacji. Nie chce wyobrażać sobie jak nasi geniusze żegnać będą lub żegnali swoich bliskich."rozgorzała w komentarzach cała dyskusja, którą czytałam z wielką przyjemnością. 

Nie lubię Rudnickiego (nie jestem pewna, czy ktoś go rzeczywiście serdecznie lubił, poza rodzicami) i nie cenię pisarstwa. Przy felietonach zdarzało mi się uśmiechnąć, choć bez radości i z zawstydzeniem.

Jednak rozumiem, że człowiekowi w jego  wieku, którego tak zwane najlepsze lata przypadły ma czas podły, świat inny, o innej obyczajowości,  innych wobec człowieka-w tym wypadku mężczyzny wymagań czy oczekiwań, na świat w którym dozwolone były dla inteligencji zachowania knajackie, uliczne i stanowiły wtedy pewien męski sznyt, do dziś we wspomnieniach z nostalgią przez niektórych wspominany, trudno jest się zmienić. Nie jest to niemożliwe, ale jeśli do tego dochodzi naturalnie brzydki charakter - niemożliwe. Ale brzydki charakter chadza przecież tak często z pewną inteligencją, której biedaczysku Rudnickiemu nikt odmawiać nie będzie. I tu jest cały witz - ta inteligencja człowieka nie zmieni, ale powinna nakazać mu po prostu udawać. Jak samozachowawczy instynkt zwierzęciu zmienić barwy, czy rozczapirzyć pióra. Udawać, udawać i jeszcze raz udawać że się rozumie zmiany, że się jest częścią współczesności, Europejczykiem, humanistą. Człowiekiem rozumnym. Nałożenie przez starca takiej maski nie jest niczym nagannym,  to wszak naturalne, że gdy ktoś nie ma nogi, zakłada protezę! Rudniki protezy nie chce, odmawia, chce być sobą i nikt mu tego prawa odmówić nie może.

Można go nazywać kiepskim  pisarzem, któremu nie wyszło, zgorzkniałym, sfrustrowanym starcem, seksistą, w końcu nawet chamkiem.

Ale, choć przysługuje mu proteza na NFZ dajmy mu prawo do bycia kulasem do końca życia i bycia z tego dumnym. To dla nas męczące, ale może d to mu już pozostało? Trochę współczucia, poproszę.

 

piątek, 24 sierpnia 2018

Nie mam z kim porozmawiać o śmierci.

wtorek, 14 sierpnia 2018

Świetnie jest wkładać swoje piękne zdjęcia na fejsa, pokazywać stylowe ciuchy na Instagramie, pokazać jak się dzielnie walczy na siłowni i co ładnego zjada na śniadanie.

A co, kiedy okaże się, że naprawdę jest się u kresu sił, tylko strzępem człowieka, który coś pisząc, malując  czy walnąc młotkiem i tworząc nikomu niepotrzebne meble próbuję utrzymać resztki godności  wydrapać jeszcze z siebie jakieś kłaki poczucia własnej wartości. A tak naprawdę, to i to ma już w dupie, tylko nie jest w stanie zawieść, pozostawić tej najbliższej osoby? 

I na chuj wtedy te wszystkie śliczne zdjęcia, przeczytane książki i nauczone języki? 

 

To ogromnie smutne (zwłaszcza w nocy), gdy słyszysz i czujesz, że pewien  człowiek nie jest w stanie znaleźć swojej siły godnościowej, czułości do siebie, szacunku do tego, co ma. A wiesz, że ma tę moc wielką, ale destrukcyjną, frustracką, ujadajacą bez powodu jak skrzywdzony pies. Jak niespokojne zwierzę chce kąsać, samemu nie wiedząc po co, uparcie a wciąż bezskutecznie - człowiek taki szydzi, wyśmiewa, jątrzy, tka swe złe melodie licząc, na konflikt, słowną bójkę, lub chociażby rozzłoszczeniej drugiej osoby. Nie chce zobaczyć istoty swojego postępowania, żałości, które w tym człowieku wzbudza. Ludzkiego współczucia i zrozumienia. Nie czuje wcale, że wzbudza zażenowanie zamiast zdenerwowania. Nie chce, nie próbuje nawet, bo tak bardzo wierzy, że to właśnie zachowanie, ta wyimaginowana krzywda,którą chciałaby komuś sprawić, jej samej przyniesie upragnioną ulgę. 

Nadzieja  tak samo fałszywa, jak szukanie ulgi w używkach, wiem, i wyobrażam sobie, że tak jak z używek trudno się z tego wyzwolić.

Nie skreślajmy takich ludzi - zobaczmy w nich Ludzi. Starających się, pełnych lęku, resentymentów, dajacych ulgę gorzkich  fantazji. Spróbujmy chociaż dać znać, że ich ból widzimy i może nie zawsze możemy pomóc, ale Wiemy.

No, chyba, że nie da rady.

Nie każdy jest  Świętym Franciszkiem do kurwy nędzy...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 87