piątek, 20 stycznia 2012
wtorek, 17 stycznia 2012
wtorek, 29 listopada 2011
Czy naprawdę wiedza o penisie wyklucza wiedzę o Powstaniu Warszawskim? Umiejętność znalezienia łechtaczki wyklucza umiejętność czytania? Nie? To dlaczego tak trudno znaleźć dobrego kochanka, z którym przed i po można pogadać o Camilierim? Nie lekceważyłabym posła Dery.
środa, 16 listopada 2011
Modnie jest poświęcić połowę dorosłego życia na wypominanki błędów popełnionych przez naszych nieudolnych rodziców, roztrząsać je i oglądać pod światłem na wszystkie strony. jakości życia to nie poprawia, ale doraźna satysfakcja z własnej lepszości - ogromna. Dobrze, gdy drugą można spędzić kolekcjonując mniejsze lub większe dobroci, jakie nam podarowali. Satysfakcji nie ma żadnej, za to żyje się dobrze.
czwartek, 27 października 2011
A. zrobił badanie na chlamydia pneumoniae. Okazuje się, że ma. - zrobiłem tak na odczepnego, w ogóle w to nie wierzyłem. Jak zobaczyłem wynik byłem tak zaskoczony, jakbym się dowiedział, że mam HIV. - Ale to chyba trochę przyjemniejsza diagnoza? - pytam. Milczy chwilę. - Ale chyba nie jeśli chodzi o sposób zarażenia.
poniedziałek, 24 października 2011
M. ma w pracy adoratora, bardzo przyzwoitego, prawego, niestety również brzydkiego, nudnego i katolicko-ojczyźnianego. Nie chce powiedzieć wprost, nie chce go zniechęcić bezpośrednio, chce, żeby nie tracąc o niej dobrego zdania stracił zainteresowanie. Żeby myślał sobie :wspaniała dziewczyna, szkoda, że nie dla mnie. Mam tylko nadzieję, że nie narobiłem jej nadziei... Im bardziej on próbuje umówić się na kawę, tym więcej ona ma obowiązków. I to obowiązków z którymi trudno dyskutować: chora matka, chore dziecko, pogrzeb wuja,zalana piwnica. Ranga obowiązków eskaluje, przed którymś z weekendów wyznaje mu, że ma wolontariat. Spieszy się, nie zdradza szczegółów. Omawiamy więc plan. Ona chce tradycyjnie - hospicjum onkologiczne, ale sprzeciwiamy się. Wtedy tego typu człowiek pokocha ją jak anioła i nigdy już się nie odczepi, prawdopodobnie zechce do niej w hospicjum dołączyć. Przy niej ścieranie rzygów będzie dla niego rozkoszą. B. mówi, że w takim razie hospicjum, ale dla chorych na AIDS. Po zastanowieniu i to odpada - takiej dobroci ten człowiek nie zniesie bez wstrętu, więc zamiast podziwu po prostu M. znienawidzi. Aby sobie z tym brzydkim uczuciem poradzić zacznie plotkować o hifach i ni z tego ni z owego M. straci pracę. Wybrałyśmy wariant light: wolontariat w schronisku dla bezdomnych. Adorator przestał adorować zanim jeszcze skończyła mówić ...omnych. Od tamtej pory odnosi się do niej z jeszcze wielką życzliwością, ale omija i o kawach nie ma już mowy. A M. słyszy, jak za jej plecami mówi do kolegów: to wspaniała dziewczyna, szkoda, że nie dla mnie...
czwartek, 13 października 2011
Kurs jidysz. Każdemu kto liznął niemiecczyzny na początku się myli, iś zamiast ich samo się ciśnie na usta. Po zajęciach do młodziutkiej lektorki podchodzi uczennica, która przy niewielkim tylko pośpiechu mogłaby być jej babcią. Długo i zawile tłumaczy się z tego "nieszczęsnego" niemieckiego. Obiecuje coraz bardziej zdumionej dziewczynie poprawę. "Mam nadzieję, że pani wie, że nie chciałam pani obrazić tym niemieckim" - tym zdaniem kończy, zostawia lektorkę w osłupieniu. Skoro uczy jidysz - Żydówka, a skoro Żydówka, to na dźwięk niemieckiego powinna wpaść w dygot, łyknąć prozak, lub przynajmniej się obrazić. Drugi tego samego kija paranoi.
wtorek, 11 października 2011
czwartek, 22 września 2011
Nad naszym urzędem są biura tramwajarskie. Przeprowadzają szkolenia, badania dla motorniczych. Dziś pan pomylił się i zaszedł do nas, zamiast do nich. A pan wyglądał tak, że zapragnęłam być przyciskiem na jego desce rozdzielczej , wajchą zmiany biegów, lub chociaż drugim śniadaniem. Nie byłam w stanie udzielić mu informacji, zaschło mi w gardle. Dziesięć lat temu wciągnęłabym go do magazynu. Pięć lat temu spytałabym, którą linią jeździ. Dziś nie zrobiłam nic, jeśli nie liczyć półotwartych nieinteligentnie ust. Pozostaje mi cieszyć się, że zdolna jestem wciąż do tak intensywnych wzruszeń i baczniej przyglądać się kierowcom komunikacji miejskiej.
środa, 21 września 2011
Na Onecie czytam, że Tomaszewskiego śmieszy myśl o Meliksonie w reprezentacji Polski. Muszę przyznać, że mnie też śmieszy, choć chyba z innych niż Tomaszewskiego powodów. Śmieszy mnie w reprezentacji, w Wiśle, w każdym polskim klubie by mnie śmieszył, nie on sam oczywiście, bo to apetyczny chłopak, ale bolesny dysonans poznawczy jakiego muszą doświadczać ci biedni kibole, kiedy młody ów Żyd biega przed nimi, i to często biega w ich sprawie. To wielkie wyzwanie dla tych prostych, brzydkich chłopców i byłabym nawet dość blisko współczucia dla nich, gdyby nie kolejny atak śmiechu. A że przez łzy, to już zupełnie inna sprawa.
|
|
|
<
|
Styczeń 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
|
|
|
|
|
1
|
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
7
|
8
|
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
14
|
15
|
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
21
|
22
|
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
28
|
29
|
|
30
|
31
|
|
|
|
|
|
Zakładki:
Będąc
Czytając
Jedząc, pijąc, paląc
Lubiąc
Patrząc
|